Misje Drukuj
Spis treści
Misje
Strona 2

 

 

Ekwador  


 

Prowincja Zamora-Chinchipe


 

 

 

 

Ks. Andrzej Juszczęć

 

 jpg.2.bmp - 791.07 Kb

 

 

 jpg.3.bmp - 791.07 Kb

 

 

 

 El Pangui 18.12.2013r

 Drodzy Przyjaciele Misji z Parafii M. B. Królowej Polski na Kmieciach!

 

Na wstępie mojego listu chcę serdecznie pozdrowić i wyrazić moją wdzięczność Księdzu Proboszczowi i całej Wspólnocie Parafialnej za okazaną mi serdeczność i pomoc. Chcę także bardzo przeprosić, za to, że tak długo zwlekałem z napisaniem tego listu.

Powodów ku temu było wiele, bo parafia w której pracuję jest bardzo rozległa (obejmuje cały powiat-około 40 km do najdalszych wiosek) i liczy prawie 10 tys mieszkańców z czego ponad 90% to katolicy. Pracy jest wiec bardzo wiele jak dla jednego księdza. Kilka dni po powrocie z wakacji w Polsce odwiedzili mnie księża z diecezji przemyskiej. Chcemy w przyszłości zaszczepić w naszej parafii ruch oazowy-dlatego odwiedził nas moderator diecezjalny ks. Daniel Trojnar. Teraz czynimy starania, by w przyszłym roku przyjechali do nas wolontariusze z ruchu oazowego i pomogli w organizacji pierwszych rekolekcji oazowych. Ekwador jak i większość krajów Ameryki Południowej posiada wielki potencjał młodzieży-rodziny są tu wielodzietne. Dlatego praca z dziećmi i młodzieżą staje się tu priorytetem. Tym bardziej, że władze chcą zdobyć poparcie młodych pozwalając im na wszystko, a przez to deprawując ich. Poważnym problemem jest tu wczesna inicjacja seksualna i idąca za tym duża liczba młodocianych matek (nawet już 12-letnie). Innym problemem jest tu magia, która staje się na nowo coraz bardziej popularna wśród miejscowej ludności. Często także i młodzi dla zabawy zaczynają ją uprawiać. Skutki bywają czasem bardzo tragiczne. W ostatnim czasie mieliśmy dwa przypadki opętania wśród młodzieży. Z drugiej jednak strony tutejsza młodzież jest jeszcze bardzo otwarta na sprawy duchowe i trzeba to wykorzystać organizując grupy dziecięce i młodzieżowe, bo sama katecheza okazuje się niewystarczająca (tym bardziej, że jej poziom jest dość niski-katechistami są najczęściej osoby bez większego przygotowania). Obecnie uczestniczy w katechezie około 900 dzieci i młodzieży, przygotowujących się pod kierownictwem ponad 70 katechistów. Rok katechetyczny rozpoczął się końcem września i potrwa do połowy czerwca.

Dzięki pomocy materialnej Księdza i Jego Parafian i wsparcie wiernych z innych parafii, które odwiedziłem podczas wakacji w Polsce oraz pomocy władz naszego powiatu – El Pangui, w ostatnich dniach ukończyliśmy budowę fasady naszego nowego kościoła. Efekt można zobaczyć na zdjęciach.. W ubiegłą sobotę została ona poświęcona przez naszego Biskupa. Nowy kościół jest powodem naszej dumy-jest obecnie największym kościołem w naszej diecezji. Pozostało jeszcze wiele do zrobienia ale to co udało nam się osiągnąć jest powodem naszej wielkiej radości i wdzięczności Panu Bogu i ludziom. Duży wkład mają w tym dziele nasi parafianie, którzy wspierali prace swoimi ofiarami. Każdego roku w dniu odpustu parafialnego organizujemy bazar podczas którego licytuje się zwierzęta i inne produkty rolnicze. Także obecne władze powiatowe ze starostą (el alcalde) na czele bardzo nam pomagają w budowie kościoła.

Tak jak i w całym Kościele Katolickim przeżywamy obecnie czas adwentu. Tu może nie jest on przeżywany tak intensywnie jak w Polsce. Nie ma rorat, rekolekcji i wielkich spowiedzi, ale Nowenna do Dzieciątka Jezus jest odprawiana w każdej parafii, wielu wioskach a nawet i w rodzinach. Każdego dnia nowenny inna dzielnica wraz z instytucjami znajdującymi się na jej terenie jest odpowiedzialna za oprawę liturgiczną Mszy św. i modlitwy nowenny, a po wszystkim przygotowują kawę i bułki dla wszystkich uczestników. Przez pierwsze dwa dni kościół mieliśmy pełen wiernych. Mam nadzieję, że tak będzie do końca nowenny. W Boże Narodzenie tradycyjnie Pasterka (Misa del Gallo), procesja z Dzieciątkiem Jezus (Pase del Nino ) a po głównej Mszy św. wspólne świętowanie – gry i zabawy dla dzieci, młodzieży i dorosłych z licznymi nagrodami. Nam Polakom pracującym tu na misjach brakuje bardzo polskich tradycyjnych zwyczajów, jak choćby Wieczerza Wigilijna, opłatek, wspólne kolędowanie, choinka itp. Dlatego każdego roku organizujemy bożonarodzeniowe spotkanie polskich misjonarzy z całego Ekwadoru. W tym roku odbędzie się ono w naszej diecezji w dniach 7 i 8 stycznia 2014 r.

Na zbliżające się święta Bożego Narodzenia pragnę złożyć serdeczne życzenia dla Całej Wspólnoty Parafialnej. Niech Nowonarodzona Boża Dziecina obdarza Was Wszystkich obfitymi łaskami, niech pokój i radość napełni Wasze serca i rodziny, niech Gwiazda Betlejemska rozjaśni wszystkie mroki serca a Trzej Królowie będą przewodnikami na drogach poszukiwania Jezusa we wszystkich momentach życia.

Szczęść Boże!

 

Ks. Andrzej Juszczęć – misjonarz z Ekwadoru

 

 

 

 

 

1- List ks. Andrzeja Juszczęcia z El Pangui
Szczęść Boże!     

 

Serdeczne pozdrowienia z El Pangui! Czas biegnie mi tu bardzo szybko i już minęły 4 miesiące mego pobytu w Ekwadorze i 2 miesiące na swojej parafii. Mam tu sporo pracy bo parafia liczy ok. 7 tys. wiernych. Można powiedzieć, że mam tu dwie parafie; jedna prawie jak w Polsce, gdzie ludzie chcą się spowiadać, przystępują do komunii, uczestniczą dość licznie we Mszy św., i druga misyjna z odległymi dojazdami z praca wśród Indian, którzy od niedawna są katolikami wiec wymagają pracy „u podstaw”. W ubiegłym tygodniu miałem wiele pracy bo gościli w mojej parafii studenci z Loja w ramach "mision ecuatoriana". Pracowali w 5 wioskach wiec musiałem je kilkakrotnie odwiedzić i sprawować tam Msze św., a na koniec gościłem ich na swojej plebani. I w tym samym czasie wymienialiśmy poszycie dachu na domu katechetycznym, bo po każdym deszczu trzeba było wylewać wodę, rozpoczęliśmy malowanie – ja kupiłem farbę a rodzice katechizowanych dzieci maja opłacić malarza. Było to możliwe tylko dzięki pieniądzom przywiezionym z Polski. Bo tu co prawda jest za co żyć, ale by kupić coś większego, coś wybudować lub wyremontować potrzeba pomocy materialnej z zewnątrz.     

Trwa Wielki Post wiec pracy jest sporo, ale tu wygląda on zupełnie inaczej niż w Polsce, brakuje zupełnie wyciszenia, na Drogę Krzyżową przychodzi tylko garstka ludzi. Chce w tym czasie odwiedzić wszystkie wioski wiec mam sporo wyjazdów i sporo Mszy św. (w Popielec miałem 6),     w niedziele mam 5. Muszę koniecznie szukać kolejnego księdza bo samu jest bardzo, bardzo ciężko, dosłownie i w przenośni bo sporo pracy ale i sporo wyjazdów samochodem i czasem łodzią. Na jednym z dojazdów szykuje się rozbudowa kaplicy, wiec kolejna praca (moja lista budów jest znacznie dłuższa - jak na razie żadna ze wspólnot Suara nie ma kaplicy, a takich wspólnot jest bardzo wiele i sami nie są w stanie podołać tym zadaniom), ale to wszystko człowieka cieszy, bo jest co robić i są owoce tej pracy. Ostatnio odprawiałem Msze w miejscu gdzie w związku z konfliktem wokół powstającej kopalni miedzi, nie było Mszy św. już prawie 6 miesięcy.

Tym razem już kończę, bo jest już późno i jestem zmęczony bo byłem w Loja (ponad 7 godzin jazdy samochodem w obie strony, ale to najbliższe miasto gdzie można zrobić większe zakupy. Droga którą jechałem wznosi się na wysokość ponad 2700 m npm, czyli wyżej niż Tatry ).

Pozdrawiam serdecznie  i zapraszam do odwiedzenia Ekwadoru, tu można zdobywać szczyty górskie, podziwiać wodospady i całe piękno przyrody równikowej z dorzecza Amazonki. El Pangui jest stolica storczyków. Rosną tu najpiękniejsze odmiany tych roślin.

Obiecuje znaleźć czas i napisać więcej i przesłać trochę zdjęć z Ekwadoru.

 

Pozdrawiam serdecznie wszystkich parafian z Księdzem Proboszczem na czele.                                           

 

                                  Ks. Andrzej Juszczęć

 

http://www.guadalupe-ec.org/4_Vikariat/00_vicariato_es.htm

 

 

101.jpg.bmp - 243.40 Kb
Parafia ks. Andrzeja Juszczęcia

 

 

2 - List ks. Andrzeja

Szczęść Boże! 

 

Serdecznie pozdrawiam z El Pangui! Dziękuję za list i życzenia świąteczne i przepraszam, ze nie zdążyłem wysłać swoich ale niestety nawal pracy przedświątecznej sprawił, ze nie było na to czasu, a jak już był czas to zabrakło sił. Ale święta minęły i jakoś tej pracy wcale nie jest dużo mniej. Bo już 13 maja będzie w naszej parafii odpust ku czci MB Fatimskiej, a tu obchodzi się takie święta bardzo uroczyście wiec poprzedza je wiele przygotowań i ich celebracja trwa ponad tydzień. Później bierzmowanie i Pierwsze Komunie, a międzyczasie trochę mniejsze fiesty w mniejszych wioskach. Wiec dalej jak przed świętami czasem mam nawet i 6 Mszy św. w ciągu dnia. Ostatnio rozpoczęła się tu zima czyli pora deszczowa, codziennie pada i jest troszeczkę chłodniej. W związku z opadami zdarzają się tzw. "rumbos" czyli osunięcia się ziemi (czasem pół góry zjedzie na drogę, innym razem droga zjedzie w dół z połową góry) i wtedy droga jest nieprzejezdna przez pewien okres czasu. W ostatnim czasie znalazłem trochę informacji na temat historii El Pangui, pochodzeniu nazwy (w jez. Shuara oznacza miejsce gdzie żyją węże boa) i Indianach zamieszkujących te tereny. Wiec następnym razem prześlę większą garść informacji o nich i o Kolonos, czyli potomkach konkwistadorów. Teraz tylko pewna zapowiedz.Na jednym ze zdjęć wcześniej przesłanych są bukiety z kwiatów zdobiące ołtarz, to zdjęcie pochodzi z innej parafii, z terenów zamieszkałych głównie przez Indian Saraguro (nazwa pochodzi od regionu gdzie żyje ich najwięcej i oznacza "ziemie kukurydzy", ona stanowi większość ich upraw i jest znakiem obfitości pożywienia) i robią to co tydzień, by w niedziele przyozdobić swoją świątynię. Maja także wiele pięknych zwyczajów świątecznych. Ale u mnie w parafii stanowią oni niewielka grupę. Miejscowa ludność rzeczywiście nie ma tu łatwego życia, zwłaszcza Indianie Shuara, którzy stanowią najbiedniejszą warstwę. Władze przypominają sobie o nich gdy zbliżają się wybory albo trzeba zrobić blokadę dróg, później "wszystko wraca do normy" i dla nich już nie ma pomocy. Co prawda tworzy się wciąż nowe organizacje, które maja im pomagać, ale te organizacje zjadają prawie całą pomoc przeznaczona dla Indian i ci ostatni nie dostają z tego nic. To taki "zapomniany świat". Zresztą nazwa "shuara" oznacza osoby dzikie, bez kultury, niebezpieczne i tak są dziś traktowane przez władze.I tak na koniec trochę bardziej optymistycznych wieści: ostatnio doczekałem się już swoich bananów, pomarańczy i innych owoców ale i zasadziłem kolejne roślinki w swoim ogrodzie. Trzeba będzie poczekać kilka lat na owoce, ale od czegoś trzeba przecież zacząć.                 

 

W najbliższym tygodniu będę miał już wstępny projekt zmiany dachu na kościele parafialnym w El Pangui i rozbudowy tego kościoła, bo jest trochę mały jak na potrzeby tej wspólnoty. No i ostatni zaczynam zastanawiać się nad przyjazdem do Polski na miesiąc czasu by odwiedzić znajomych i na jakiś czas zmienić klimat, który jednak dla nas europejczyków jest cieżki. Na tym będę kończył, bo przecież w następnym liście też coś muszę napisać. Pozdrawiam serdecznie Wszystkich Znajomych z Księdzem Proboszczem na czele.                      

 

Z Panem Bogiem!                                                                                      Ks. Andrzej

 *************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************

  




 

 



 
 
up
up